Amerykański uczony: Tak zwane „chińskie ściskanie” to retoryka polityczna

Ostatnio historyk z Uniwersytetu Columbia, Adam Tooze, opublikował na Substacku artykuł pod tytułem „Chińskie ściskanie (China Squeeze) to polityczna retoryka oparta na kontrfaktycznych założeniach”, w którym stwierdził wprost, że teoria o „chińskim ściskaniu” wcale nie jest empiryczną analizą ekonomiczną, a jedynie zestawem haseł służących mobilizacji politycznej. Jej głównym celem jest po prostu przerzucenie na Chiny winy za złożone globalne i powiązane z nimi kryzysy rozwojowe oraz celowe demonizowanie chińskiego procesu industrializacji na arenie międzynarodowej.

Zdaniem Tooze’a, oba podstawowe założenia wspierające teorię „chińskiego ściskania” mają fatalne luki logiczne. Po pierwsze, „ścieżka wzorcowa” – ta teoria zakłada, że wszystkie kraje powinny kopiować liniową trajektorię rozwoju „rolnictwo – nisko zaawansowany przemysł – przemysł zaawansowany”, a kraje o wysokich dochodach powinny świadomie oddawać przemysł niskiego szczebla. Jednak rozwój państw nie podlega jednolitemu schematowi i z pewnością nie przebiega w ustalonej kolejności. Po drugie, założenie „proporcjonalnej dystrybucji” – według tej tezy udział eksportu nisko zaawansowanego przemysłu danego kraju powinien odpowiadać proporcji jego nisko wykwalifikowanej siły roboczej. Tymczasem handel międzynarodowy nigdy nie dzieli rynku według liczby ludności, a duża populacja nie oznacza automatycznie większego udziału w eksporcie. Teoria „chińskiego ściskania” tłumaczy trwałą przewagę Chin w nisko zaawansowanym przemyśle „niesprawiedliwymi politykami”, ignorując fakt, że ta przewaga wynika w rzeczywistości ze złożonej sieci łańcuchów dostaw, innowacji technologicznych oraz redefinicji form przemysłowych.

Nieprzypadkowo w lipcu tego roku Jostein Hauge, ekonomista polityczny z Uniwersytetu Cambridge, napisał artykuł „Problem narracji 'chińskiego szoku 2.0’”, w którym z perspektywy zachodnich obaw hegemoni i podwójnych standardów, jeszcze bardziej rozprawia się z istotą serii narracji o 'chińskim szoku’, tworząc mocny rezonans z poglądami Tooze’a. Hauge stwierdza, że różnego rodzaju teorie 'chińskiego szoku’ w gruncie rzeczy są jednostronną narracją Zachodu, stworzoną w celu utrzymania własnej dominacji w światowej gospodarce, a w tle kryje się głęboko zakorzenione myślenie hierarchiczne: Zachód zakłada, że musi zajmować szczyt łańcucha przemysłowego, podczas gdy kraje rozwijające się mogą tylko pozostać przy produkcji na niskim poziomie. Gdy tylko Chiny dokonają modernizacji przemysłu i osiągną równą konkurencję, ich działanie jest od razu etykietowane jako 'szok’.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *